Życiorysy z sekstelefonu Tina

Zjawiał się w kawiarni rano, punkt o wpół do ósmej? i wychodził dopiero wtedy, gdy gaszono światła. Do gości nie odzywał się sam nigdy, nie czytał gazet, nie obchodziło go nic, co się działo naokoło, a gdy pewnego razu pan Standhartner zapytał go uprzejmie, czy lepiej mu się czyta przy świetle elektrycznym niż gazowym — seksomaniak zdumiony spojrzał na żarówkę: mi- mo stuku i hałasu, jakiego wymagała instalacja elektryczna, zmiana ta uszła całkowicie jego uwagi.